poniedziałek, 17 grudnia 2012

Nie ma to jak motywacja...

Każdy z nas, niezależnie od wyznania, wie chyba, o co chodzi z biblijnymi talentami. Było sobie kilku gości, jeden dostał 5 monet, zainwestował i dał swojemu panu 10. Drugi dostał 2, zainwestował, dał 4. Trzeci miał 1, żeby jej nie stracić, zakopał ją w ziemi i oddał panu tę jedną. Czy jakoś tak. Proste, prawda? Ale teraz wyobraźmy sobie przez chwilę lekcję religii. I tu zaczynają się schody...
Mówiono nam, że nie możemy marnować talentów danych nam przez Boga. Ale już np. nie powiedziano nam (a przynajmniej mi), dlaczego jeden ze sług dostał więcej, inny mniej. Bo ich pan wiedział, kto jakie ma zdolności. No dobrze, ale chwila, jeśli odniesiemy to do Boga, to naszymi zdolnościami są właśnie te monety, które od Niego dostajemy. Nie jestem teologiem, ale ta przypowieść, chociaż dosyć trafny jest jej morał, wydaje mi się w gruncie rzeczy nietrafiona.
Ale ale, schodzę z tematu. Co biblijne talenty mają do motywacji? A to, że zauważyłam coś zastanawiającego. Jeśli nie mam do czegoś talentu, jeśli nie urodziłem się z jakąś umiejętnością, to nie mam co liczyć na sukces w tej dziedzinie. Więc po co mam próbować? Ludzie, przecież jedyne umiejętności, z jakimi się rodzimy, to oddychanie, wydalanie (przepraszam panią od biologii - defekacja), darcie się, jak za zimno i inne takie. Więc jak ktoś myśli: nie urodziłem się z tą umiejętnością = nie robię, to powodzenia. Może oddychaniem jakoś zarobicie na życie.
Oczywiście, nie mówię, że nikt nie ma żadnych talentów, ale przecież to, że nie jesteśmy jak Michał Anioł, nie znaczy, że nie potrafimy narysować całkiem przyzwoitego obrazka (albo nieprzyzwoitego, jak kto woli). Człowiek jest istotą, której możliwości są ogromne. Powinniśmy pamiętać, że NIEMOŻLIWE JEST TYLKO TO, CZEGO NIE POTRAFIMY SOBIE WYOBRAZIĆ. Lubię sobie powtarzać: nic nie jest prawdziwe, wszystko jest możliwe. Może nie jest to zbyt chrześcijańskie motto, ale lepsze niż: "pierdolę, nie robię".
I na koniec takie moje rozmyślania... Słowo "talent" w zdaniu: "Nie zrobię tego, bo nie mam talentu." jest dla ludzi z tak ograniczonym mózgiem, że nie potrafią wyobrazić sobie sukcesu i tak leniwych, że nie potrafią do tego celu osiągnąć.
Tak więc, wejdź na pierwszy stopień. Nie musisz widzieć szczytu schodów, tylko wejdź na ten cholerny pierwszy stopień. I pamiętajcie, RUSZCIE DUPY! NIKT ZA WAS NIE ZAPEWNI WAM SZCZĘŚCIA. Chyba,  że macie bogatych rodziców, niezłe kontakty, albo niezłą dupę, którą lubicie sprzedawać. Ale o tym innym razem...

1 komentarze:

Adrian B pisze...

Plus za wybrany temat, chociaż mogłaś dużo bardziej go rozwinąć.

Prześlij komentarz

 

"Myślę, więc jestem" Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger